Mateusz Waligóra w lodowej zatoce Hercules Inlet rozpoczął marsz w kierunku bieguna południowego. Droga liczy 1200 km, prowadzi lekko pod górkę przez lodową pustynię Antarktydy i kończy się przy stacji badawczej Amundsen-Scott.
Oto pierwsza wiadomość, którą Waligóra przysłał z Antarktydy:
„Przeszedłem dziś 14,5 km i jestem bardzo zadowolony z siebie! Nad ranem mocno wiało i ten wiatr przywiał chmury. Popołudnie to już whiteout [tzw. biała ciemność] i opady śniegu. Myślę, że jeśli warunki pozwolą, to jutro powinienem mieć za sobą największe podejście. A podejście jest srogie, bo swój marsz rozpocząłem na lodowcu szelfowym Ronne’a, a teraz wspinam się już na kontynentalną Antarktydę. Dziś zorientowałem się, że piłem w swoim życiu herbatę na wodzie ze śniegu topionego w Himalajach, Andach, na Grenlandii i Antarktydzie. Fajnie!”
Są też pierwsze zdjęcia.


Trzymamy kciuki i życzymy wytrwałości💪 Książka już przeczytana i czeka na autograf po udanej wyprawie. Pozdrawiamy!!!